czwartek, 31 maja 2012

Trochę miłych wspomnień:)

Tak jak wcześniej pisałam, w niedzielę wróciliśmy z kolejnej wyprawy do Włoch. Tym razem postawiliśmy na zachodnią Toskanię. Pierwszy tydzień spędziliśmy w okolicy miejscowości Cecina. Jednakże byliśmy niezmotoryzowani i to trochę utrudniało nam zwiedzanie. Mimo wszystko odwiedziliśmy kilka urokliwych miejsc i miasteczek.  
Chyba najbardziej zapadnie mi w pamięci targ w Cecina. Targ, który sparaliżował całe centrum. Kilkanaście uliczek zostało zamkniętych specjalnie na ten dzień. Setki ludzi, Jeszcze więcej sprzedawców, tysiące przedmiotów. A przede wszystkim warzywa, owoce!!! Od samego patrzenia uśmiechałam się do siebie:)


Casale Marittimo - cudowne miejce, praktycznie bez turystów. Malutkie, wąskie i kręte uliczki, którymi można było chodzić bez końca:) Błoga cisza, która unosiła się nam nim. I przepiękny krajobraz na wybrzeże i Archipelag Toskański. Te chwile mogłyby trwać i trwać i trwać:)


Po 7 dniach wsiedliśmy w pociąg i ruszyliśmy na południe do Piombino, aby przesiąść się na prom i popłynąć na wyspę - miejsce zesłania Napoleona - Elbę. Bałam się bardzo samej podróży promem, ale na szczęście moje obawy się nie sprawdziły:) Dotarłam szczęśliwie, nie nabawiając się choroby morskiej:))) I mogłam delektować się widokiem malutkich, skalistych wysepek. Na kilku z nich stały tylko latarnie morskie, które po zmierzchu "rozmawiały" ze sobą:).



Dopłynęliśmy do Portoferraio - głównego portu na wyspie. Leży ono  na brzegu zatoki, która chroniona jest przez pozostałe mury zewnętrzne i dwie fortece.  Trudno mi opisać te wspaniałe widoki. Zabrakło by słów... to trzeba zobaczyć :) Elba jest po prostu piękna!!!





Na camping dostaliśmy się między innymi dzięki Ginie, mieszkance Bagnaia, która zatrzymała się i zabrała stopem naszą trójkę wraz z całym ogromnym bagażem:)Elba nie przywitała nas dobrą pogodą, ale z dnia na dzień robiło się coraz cieplej i słoneczniej. Mogliśmy pluskać się w basenie, chodzić po plażach, leżeć beztrosko. I zbierać kamyki. Kamyki mnóstwo kamyków. Za każdym razem wracałam z plaży z pełnymi kieszeniami. Niestety, mając ograniczony bagaż, musiałam rozstać się z ponad połową z nich:(

Volterraio - twierdza na szczycie. Nie udało mi się dotrzeć na samą górę. Poddałam się przez lęk wysokości. Ale gdy siedziałam gdzieś na skalistym szlaku i patrzyłam przed siebie, w oczach miałam strach (jak ja zejdę na dół?), ale ten strach pomału znikał gdy patrzyłam na morze, góry:)



Ostatni dzień spędziliśmy w Pizie. Postawiliśmy na instynkt i chodziliśmy tam, gdzie chcieliśmy. Przyznam szczerze, że wydawało mi się, że jest to większe miasto. A my przeszliśmy je jednego popołudnia:) Najciekawszym momentem było zajrzenie za bramę pewnego parku. Gdy zajrzeliśmy, wiedzieliśmy, że musimy tam wejść. Szczególnie mając ze sobą 5-latka:) Park ten był jednym wielkim placem zabaw dla dzieci!!! Karuzele, huśtawki. Miejsca do skakania. I...... miejsce, w którym dzieciaki (oczywiście za opłatą) rzucały tortami w animatorów:)  Widok trafionej twarzy - bezcenny:)









Nie mogliśmy odpuścić zobaczenia Krzywej Wieży. Nie mogę zaprzeczyć - jest krzywa.  Spędziliśmy miły rodzinny czas na trawce:) z widokiem na nią (a może się wyprostuje?).



Najśmieszniejsza przygoda jaka mnie spotkała w Pizie to wizyta w sklepie z dzianinami:)  Myślałam, że może uda mi się coś przywieźć do sklepiku, ale właścicielka sklepu z materiałami jak na złość nie mówiła ani jednego słowa po angielsku. Jedyne co potrafiła powiedzieć to "cotton". Ja na szczęście wiem, że maglia to po włosku dzianina. Ale nie pomogło to w niczym. Pani pokazała mi jedną, cudowną dzianinę. Ale już nie zrozumiała, że chciałam zobaczyć też inne:) Chyba czas na kolejne podejście do nauki języka:)




Wiem, że wrócę tam znów.....


wtorek, 29 maja 2012

Pszczółki, wielbłądy - nowe wzory dzianin

Troszkę zmęczeni podróżą, ale szczęśliwi dotarliśmy do domu. Jesteśmy zachwyceni Toskanią i już planujemy powrót w przyszłym roku. Zdjęcia i krótka opowieść już wkrótce:)

Niestety wczoraj moje plany pokrzyżowało auto, które obraziło się na nas, za to że nie zabraliśmy go na wakacje:) Odmówiło współpracy, a to niestety nie pozwoliło mi na większy zakup nowych dzianin:(
Na zdjęciu kilka nowych wzorów dzianin bawełnianych oraz ściągaczy. Czekajcie cierpliwie - już od jutra będą się pojawiały w naszym sklepiku.


środa, 16 maja 2012

Pozdrowienia z Toskanii:)

Toskania przywitała nas silnym wiatrem i temperaturą wbrew naszym oczekiwaniom:(. Trochę żałujemy, że zostawiliśmy nasze wysłużone auto w Polsce, co ogranicza nas w dużej mierze od zwiedzania tajemniczych zakątków. Na szczęście mamy wspaniałego kierowcę, który podwozi nas do najbliższej stacji kolejowej:))
Na razie zwiedziliśmy dwa miasteczka, z których Voltarre zachwyciło nas ogromnie.
Szczegóły wkrótce:) A dziś kilka zdjęć z naszego zwiedzania.
Czekamy na upały i na mniejszy wiatr:)))


Pozdrawiamy: Justyna i Marta (utkani.pl)

sobota, 12 maja 2012

Ruszamy!!

Jutro rano z cała rodzinką ruszamy na wczesne wakacje:))) Wszystko spakowane i przygotowane. Mam nadzieję, że przez te dwa tygodnie uda nam się odpocząć i pozwiedzać wspaniałe zakątki:)))) Oczywiście w przemiłym towarzystwie:))))



Sklepik nasz będzie czynny, a zamówienia złożone w ciągu tych dwóch tygodni, będziemy realizowali od 28 maja. Zaglądajcie i wypatrujcie promocji!

Do zobaczenia.


piątek, 11 maja 2012

Miła niespodzianka:)

Wczoraj na moją skrzynkę mailową przyszedł mail z niespodzianką! Zobaczcie sami:


Ta sukienka powstała z łąki



A ta powstała z różowej łąki


Komplecik poniżej uszyty został z różowego zawrotu głowy i czerwono-różowo-turkusowych paseczków




Wszystko wyczarowała Marta:)

czwartek, 10 maja 2012

Latawce

W taki słoneczny dzień nie można siedzieć w domu - biegniemy puszczać latawce :)) 
To nasza promocja na dziś:))


środa, 9 maja 2012

poniedziałek, 7 maja 2012

Nowe dzianiny i ściągacze

Już dziś zapowiedź tego co jutro ukaże się w sklepie:))






Prześliczne dzianiny w ślimaczki, słoniki i hipopotamy oraz..... w rycerzy:)))) Muszę ukryć tą ostatnią, bo po przyjściu z przedszkola mój synek każe mi natychmiast przeznaczyć ją na rycerzy do zabawy:))
A do nich w odpowiednich kolorach ściągacze:))) biały i niebieski:)

niedziela, 6 maja 2012

Zapraszamy na pierwsze bardzo smakowite candy ;)

Tak jak obiecałam na przywitanie zapraszam na bardzo smakowite candy. Mam nadzieję że Wam się spodoba. Do zgarnięcia po metrze każdej z poniższych dzianin









Zasady BARDZO proste, ale UWAGA można zdobyć więcej niż jeden los w losowaniu nagród. I tak aby wziąć udział należy:

1) zostawić komentarz pod tym postem z adresem swojego bloga i podlinkować obecne candy na swoim blogu - to jest obowiązkowe i daje Wam już jeden los przy losowaniu.

Aby zdobyć ich więcej MOŻNA:


2) Dołączyć do obserwatorów tego bloga (stopka po prawej)
3) Zapisać się na NEWSLETTER na stronie sklepu e-dzianiny
4) Podlinkować bloga na swoim blogu w ulubionych


Maksymalnie można zdobyć 4 losy w losowaniu.
W komentarzu należy napisać które warunki zostały spełnione (np. 1,2 i 3 lub 1 i 3 itd). 

CANDY ZACZYNAMY DZIŚ. KOMENTARZE ZOSTAWIAĆ MOŻNA DO DNIA 1 CZERWCA.
LOSOWANIE ORAZ WYNIKI OPUBLIKOWANE ZOSTANĄ DNIA 2 CZERWCA.

Serdecznie zapraszamy 





Witamy

Zawsze broniłam się przed założeniem bloga. Ale w końcu zostałam postawiona pod ścianą - a raczej na kanapie, w domu, w którym czuje się jak u siebie. I już:))) Dziękuję Marto.
Postaram się pokazać na nim moje wędrówki po włókienniczej Łodzi, jej piękno (tak bardzo zapomniane przez wielu), stare fabryki i miejsca z tym związane.
Na blogu będę informowała również o promocjach, nowościach dzianin i artykułów, które sprzedaję w sklepie e-dzianiny.
Zapraszamy także na smakowite candy które pojawi się już niebawem ;)